(...........)
Ból znikł a ja wreszcie mogłam się ruszyć. Moje serce nie biło. Dlaczego wszystko mnie tak bolało? Dlaczego moje serce nie bije? Dlaczego nie oddycham? A może jestem w niebie? W gardle piekło niemiłosiernie...Tyle pytań i na żadne nie znalazłam odpowiedzi. To pewnie niebo.. Skoro już nic mnie nie boli i odzyskałam nad swoim ciałem kontrolę to może jednak warto otworzyć oczy. Nie...Boję się tego co tam zobaczę. W gardle coraz bardzej zaczęło piec. Powoli otworzyłam oczy. Wszystko było takie wyraźne. Takie inne. Słońce raziło mnie w oczy przez co przymknęłam oczy . Gdy otworzyłam je na powrót światło znikło. Dziwne. I to jest Niebo? Powoli podniosłam głowę ale ku mojemu zdziwieniu siedziałam już w pozycji siedzącej. Ale...Jak to możliwe ??!! Znajdowałam się w jasnym pomieszczeniu. Spanikowana patrzyłam wszędzie. Gdy moje oczy napotkały siedem postaci przestraszyłam się. Zerwałam się z łużka na którym przed chwilą leżałam. Z nie prawdopodobną szybkością znalazłam się na drugim końcu pokoju. Z lękiem w oczach spojrzałam w stronę tych postaci . Wszyscy oprócz jednego opalonego chłopaka byli bladzi. Na samym przodzie stał miedzianowłosy przystojny chłopak. Jego oczy były koloru złotego jak wszystkich. Obok niego stał opalony indianin o czarnych oczach. Po jego prawej stała niska o kruczoczarnych włosach dziewczyna sylwetką przypominającą chochlika. Trzymała za rękę wysokiego błądyna. Chyba są parą. Niedaleko nich stał blady postawą przypominającą niedźwiedzia. Jego włosy byli koloru czarnego i byli lokowane. Po jego prawej stała brunetka przytulająca się do wysokiego i opanowanego blondyna.
Mój wzrok błądził po twarzach nieznajomych. Dopiero teraz spojrzałam na swój ubiór. Byłam ubrana w bawełnianą niebieską do kolan sukienke. Byłam na boso lecz nie odczuwałam chłodu. Uniosłam powoli rękę patrząc na nią. Byłam tak samo blada jak oni. Rozmyślania nad tym zajęło mi nie całe pięć sekund.
- Co.....Co ja tu robię ?- spytałam niepewna.
Po chwili na twarzach wszystkich zebranych pojawiła się troska i zmartwienie. Żar w gardle nie dało mi racjonalnie myśleć. Nikt się nie odzywał. Napięcie rosło i tak samo jak pieczenie w gardle.
- Czy mogę dowiedzieć się co się stało i kim jestem ?! - warknęłam wkurzona ciągłą ciszą.
- Nie pamięta... Ona nie pamięta wszystkiego....- szepnął miedzianowłosy. Jego głos był taki..... Jego dźwięk był słodki. Napawałam się nim . Każdym jego słowem. Lecz on był załamany i smutny.
- Czy....ja powinnam was pamiętać ?? - zapytałam spanikowana tą całą sytuacją. Tyle pytań...Nie przywykłam do takich sytuacji. Wogóle KIM i CZYM ja jestem ??
- Bello - powiedziała niska dziewczyna podobna do chochlika - Nie pamiętasz niczego?
- Ja nic nie pamiętam.. Kim jestem, czym jestem i kim wy jesteście...- powiedziałam szeptem. Oparłam się o ścianę zjeżdżając w dół. Wszyscy się na mnie patrzyli. Byłam skołowana. Po chwili usłyszałam kroki. Były one powolne i lekkie. Jakby to szło małe dziecko. A pomieszczeniu pojawiła się blądwłosa piękność. Jak reszta była blada i miała złote oczy. Moje gardło gwałtownie dało o sobie znać. Mój wzrok pokierował się na małą postać trzymaną przez dziewczynę. Mała miała czekoladowe oczka i wyglądała na pięcio miesięczne dziecko. Do buzi napłynęło mi coś. Nie panowałam nad sobą. Jednym ruchem wstałam. Zacisnełam ręce w pięści. Mieszkańcy domu gwałtownie zareagowali. Misiek i chłopak chochlika złapali mnie za ramiona. Próbowałam się wyrwać lecz bez skutku. Dziewczynka była podobna do rudego. Wtedy zrozumiałam że nie mogę się na nią rzucić. Zgromadziłam w sobie wszystkie siły. Oczy chochlika zaszły mgłą.
- Bella chcę...- nie dokończyła bo w tej samej chwili wyrwałam się wyskakując przez okno. Wylądowałam zwinnie. Biegłam ile sił w nogach lecz i tak słyszałam za sobą kroki. Biegnąc przez las zgubiłam mojego prześladowce. Nie panując nad żarem w gardle rzuciłam się na pume.... Dopiero teraz zrozumiałam CZYM jestem. Tylko jedne istoty tak się zachowują. Genialny wzrok i słuch. Niesamowita szybkość. Zwinność i uroda. I zabijanie tylko i wyłącznie dla krwi. Pragnienie trochę ustąpiło lecz nie zniknęło. Dalej nie docierały do mnie słowa '' JESTEM WAMPIREM " . Biegłam tak kilka godzin bez celu. Gdy znalazłam się obok wielkiego dębu wdrapałam się najwyżej jak mogłam. Usiadłam na grubą gałęź rozglądając się dookoła. Świat nie jest taki jak nam się wydaje.
Hejka Wam :* Rozdział trochę wcześniej. Nn prawdopodobnie będzie w piątek 23.01.2015 r. Będę miała dopiero wtedy czas aby pisać. Jak ja nie lubię lektur....Żeby zmierzch był jednąz nich to chyba miałabym z niej szóstki. Zresztą chyba nie tylko ja .. Więc do zobaczenia i Pozdrawiam <3
Opowiadanie fajnie się zapowiada ;-) czekam na NN ;-) życzę weny ;-) :-*
OdpowiedzUsuńSuper rozdział. Chociaż nadal tajemniczy. Ciekawa jestem co dalej. Weny ~Dorcas
OdpowiedzUsuńTo ja ! Pamiętasz mnie ? Wybacz że tam odeszłam , ale wiesz .... Sory ze wcześniej prologu nie skomentowałam ...
OdpowiedzUsuńNo czegoś takiego to się nie spodziewałam . Zapowiada się ciekawie . Czekam na nn . Dużo weny :*
p.s. http://bella-and-edward-new-story.blogspot.com/ zapraszam tutaj . Tak dokładnie wróciłam do pisania :)
Hejka. Aniu. Ten rozdział wyszedł swietnie (zresztą tak jak wszystkie). Przpraszam ze dopiero teraz komentuje, ale tak jakos wyszło
OdpowiedzUsuń<3
Podobalo mi sie :) Nietypowe przedstawienie historii Belli, ktora nic nie pamieta.
OdpowiedzUsuń